Przeprowadziliśmy się. Powoli w nowym miejscu robi się bajzel nie do ogarnięcia, czyli aklimatyzacja postępuje. Z dystansu jaki mamy do centrum, wychodzi mi, że nadal mieszkamy na Psim Polu. (Czyli wycieczki piechotą do centrum będą na porządku dziennym.) Podoba mi się jedno, wyposażenie sklepów. Takie bzdurne Casino, ma wybór jak nasz polski EPI. My to jednak jesteśmy trzeci świat.
BTW sklepów, jutro obowiązkowa wizyta w IKEA (po przeprowadzce nie mamy nawet talerza, bo nastawiając się na pozostanie w miejscu pierwotnym nic nie wzięliśmy - wszystko łącznie z grzybem było). Na własnej skórze będzie można sprawdzić jak Francuzi weekendy spędzają :) Nie omieszkałam się wcześniej zapytać o tego typu zwyczaje i podobno... gardzą, natomiast Anglicy, którzy przyjeżdżają do Francji na emeryturę, chętnie spędzają tam czas wolny, którego mają, no właśnie - za dużo.
Update wózkowy. Nie ma co. Ja się do tego nie nadaję. Kierownica nie ma wspomagania i jedną ręką nie da się prowadzić. Dodatkowo hamulce jakieś z dupy. Obawiam się, że jak patrzę przed siebie to robię jakieś dziwne rzeczy z wózkiem, gdy obserwuję wózek wjeżdżam w ściany. W dzieciństwie jakoś było łatwiej. Wszystkie crash test dummies przeżyły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz